Na wstępie powiem tak – jestem kociarą. Serce mi pęka na widok każdego biednego mruczka, aż cud że mam tylko dwa (chociaż warunki ku temu posiadam niecały rok, więc patrząc z tej perspektywy niedługo powinnam zrezygnować z kołdry i sypiać pod kocimi termoforami).

Pierwszą kotkę przygarnęłam jak Liliputek miała 13 miesięcy. Jest to dosyć ciężki etap, dziecko zaczyna chodzić więc wrzuciłam sobie na głowę trochę więcej zadań. Nie ma jednak tego złego, Frelka łagodziła skołatane nerwy mruczeniem i tuleniem co wieczór. Też chciałabyś przygarnąć taką kulkę szczęścia, ale nie wiesz czy to już czas i miejsce? To kilka spraw o których warto pomyśleć przed faktem dokonanym.

Uważasz że super extra biorę kota, w końcu to nie pies, zero zachodu, brak spacerów, nie zauważę różnicy? Stop. Każde zwierzę to odpowiedzialność. A przy dziecku podwójna. Na pewno trzeba wziąć pod uwagę fundusze. Leczenie, szczególnie początkowe, to wydatek a i później nie raz trzeba wyskoczyć z pieniędzy u weterynarza. Rękę na pulsie pod tym względem trzeba mieć zawsze, szczególnie jak kot jest wychodzący. Różne choróbska może ten nasz futrzak przynieść do domu i tfu tfu dziecko zarazić. Leczenie i systematyczne odwiedziny u weterynarza więc wskazane.

Następna sprawa – jeżeli kociak ma nie wychodzić, to czy masz mu do zaoferowania przestrzeń do życia? Nie muszą to być od razu 222 metry kwadratowe, wystarczy trochę wybiegu i miejsca w których kot może znaleźć spokój i samotność. Samotność czyli wdrapać się na szafkę /parapet, tam gdzie berbeć go nie dosięgnie.

Kolejna sprawa – czy często wyjeżdżasz? Kot potrzebuje towarzystwa, i jeżeli często was nie ma, a myślisz że pani starsza sąsiadka kuwetę wyczyści, karmy nasypie i bajka, to nie myślisz dobrze. Nie warto tak traktować zwierzaka i nie warto go męczyć jeżeli macie długie i częste wyjazdy w swoim repertuarze.

Następna ważna kwestia – twoje kochane piękne dziecię. Spróbuj proszę spojrzeć obiektywnie – czy ten twój dzidziosław przypadkiem nie lubuje się w hardkorowym miętoszeniu futerka kota cioci Hani? Innymi słowy przemyśl czy umiesz zapanować nad zapędami dziecka do bawienia się kotem, i przede wszystkim – czy masz cierpliwość nauczyć je jak powinno się traktować zwierzęta?

Kot to świetny towarzysz, w moim mniemaniu lepszy dla małego dziecka niż pies (dla ciekawskich od razu napiszę – chodzi mi tu o umiejętność wchodzenia wyżej i uciekania jak sądzę szybciej) jest nie narzucającym się indywidualistą, który z czasem przywiąże się do Ciebie i reszty domowników nie mniej niż wy do niego.

Warto dać dom jakiemuś kociakowi, nie tylko dla siebie, dla tego wyciszającego mruczenia i braku robactwa w domu, ale też dla dziecka. Dzięki zwierzakowi, o ile mądrze będziesz go prowadzić przez te lekcje, twój berbeć nauczy się odpowiedzialności, opieki i miłości do innych niż człowiek stworzeń.