Autor: Luczu

Matka, nie-żona. Żądna życia. Piszę o tym jak wytrwać w macierzyństwie, a nawet nieraz się nim trochę cieszyć 😉 O tym jak żyć dobrze i nie zapominać o tym że to życie jednak jest tu i teraz i warto je dobrze spożytkować. Zapraszam!

Na wstępie powiem tak – jestem kociarą. Serce mi pęka na widok każdego biednego mruczka, aż cud że mam tylko dwa (chociaż warunki ku temu posiadam niecały rok, więc patrząc z tej perspektywy niedługo powinnam zrezygnować z kołdry i sypiać pod kocimi termoforami). Pierwszą kotkę przygarnęłam jak Liliputek miała 13 miesięcy. Jest to dosyć ciężki […]

Read more

Liliputek już w szpitalu zadziwiała nawet pielęgniarki. W drugim dniu życia potrafiła leżąc na pleckach dosyć znacząco unieść główkę. Była od początku silna i bardzo ruchliwa. Jak się później okazało nie tylko za dnia ale i w nocy siły jej nie opuszczały. Podsumowując pierwszy rok mojego mamuśkowania – dostałam konkretny wycisk. Dowodem na to jest […]

Read more

Ten temat to już dla mnie przeszłość. Liliputek skończył niedawno 1,5 roku więc jej brzuszek funkcjonuje już dobrze. Jednak echo tamtych chwil kiedy jako świeżo upieczona mama próbowałam pomóc swojemu dzidziosławowi, na długo wyrył się w mojej pamięci. Putek cierpiała 4,5 miesiąca. Czyli sporo dłużej niż taka typowa kolka najczęściej dręczy. Wypróbowałam wiele sposób które […]

Read more